czwartek, 4 października 2012
Arbuz Beksińskiego
Lubię Beksińskiego, dlatego ucieszyłam się, gdy w lodówce znalazłam to.
Zostawiony przez A. w folii arbuz udusił się, przeobraziwszy w jedną z katedr Beksińskiego. Jestem tego pewna. Z tego czerpał inspirację, nie jest ZB surrealistą, a realistą w czystej postaci. Naturalistą.
sobota, 22 września 2012
sobota, 3 marca 2012
Przedwiośnie!



Czuć wiosenność w każdym kroku i coraz cieplejszym promyku słońca i w skończonej sesji. Uff.
Na końce zimy, przedwiosnki - spleśniały jogurt [spodobały mi się te bursztynowe koraliki, które wytworzyły się na środku:]
Oho, na balkonie u mamy,do tej pory chyba, stoi jeszcze wigilijny bigos. Tradycji stanie się zadość.
PS. Na urodziny Panny Wiosny, 21 marca, przygotowuję niespodziankę!
wtorek, 14 lutego 2012
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Kuchnia wykreowana


W świecie wykreowanym tak, że bardziej się nie da, w którym wizja z Truman Show urzeczywistnia się aż nazbyt namacalnie, mieszka pewna kreatorka. Nie gotuje.
PS. W szale sesyjnej prokrastynacji, proszę jakie ładne znalazłam:
http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/394386_349675168393875_100000541840539_1289565_758352130_n.jpg
sobota, 14 stycznia 2012
Coquina uiuus

Wizyt ciąg dalszy. Na najbliższy warsztat wezmę dwie kuchnie. Skrajnie różne.
Pierwsza, kuchnia Biela, innym poznanym mi jest niepodobna. Nie podobna też mówić o niej ot tak.
Na starym Kazimierzu, pośród wielu śmiesznie ochrzczonych uliczek, znajduje się jedna, której nazwa przywołuje na myśl dziecięcą zabawę. Stoi tam kamienica, dozorczyni broni jaj jak prawdziwy brytan.
Bielowa kuchnia żyje. Żyje wszystko, co w niej napotkasz. Gdy zasiądziesz przy stoliku, niczym koty, zaczną się przymilać różnej maści warzywa. Piekielny dzbanuszek parzy herbatę, szemrając pod dzióbkiem szamańskie mantry. Gołąbki w środku nocy otwierają drzwi lodówki, dając właścicielowi znać o chęci powzięcia eskapizmu..
Kuchnia Biela, odsłona pierwsza.
środa, 9 listopada 2011
Moniak ma dziś urodziny


Kilka ładnych dni temu byłam u niej w domu, i w kuchni.
Szukałyśmy przypraw do grzańca. Wszystkie przeterminowane [w moim domu praktykuje się trzymanie przypraw do momentu, aż same ulotnią się ze słoika].
Znalazłam na Moniakowej półce słoik z pysznościami. Postanowiły już wyjść.
PS. Pyszności były z kandyzowanego mleka. I właśnie a propos mleka wklejam tu:
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/10/ddf60223077d14539358741543771f14.png?1318943358
Subskrybuj:
Posty (Atom)






